skorzystać z ich gościnności czy wręcz trochę bardziej się z nimi zbratać. Naszym celem były trzy miejscowości wymienione
w tytule tematu; zaczęliśmy od małego miasta Szentendre (po polsku Święty Andrzej) leżącego około 20 kilometrów od stolicy
Węgier Budapesztu. To liczące 24 tysiące mieszkańców miasteczko wygląda jakby czas zatrzymał się w XVIII wieku.
Życie płynie tu niczym nurt Dunaju, a sieć wąskich uliczek opłata centrum miasta, nadając mu wyjątkowego charakteru.
Współczesne Szentendre uchodzi za węgierską stolicę artystów, którzy od połowy XIX wieku licznie się tutaj osiedlają. Tak jak Kazimierz Dolny dla Krakowa; tak Szentendre dla Budapesztu stało się artystycznym letniskiem, widać to w ilości spotykanych po drodze galerii i straganów z rękodziełem. Głównym placem starego miasta jest Fő tér - trójkątny rynek, zdominowany przez barokowe i rokokowe kamieniczki. Tam na środku znajduje się kolumna wotywna z krzyżem morowym, ustawiona w tym miejscu w 1763 roku, jako podziękowanie za ustąpienie epidemii. W panoramie miasta dominują wystające dzwonnice świątyń, wśród których zdecydowanie najwięcej jest cerkwi. Większość powstała jeszcze w XVIII wieku, w następstwie migracji ludności serbskiej. Najsłynniejszym obiektem kultu jest, położona tuż przy rynku, barokowa cerkiew Zwiastowania. Została ufundowana przez macedońskich i greckich kupców.
Najbardziej okazałą cerkwią jest Belgradzka, wybudowana przez serbskich uchodźców. Barokowa cerkiew jest niewielkim obiektem jednonawowym, ale z najwyższą w okolicy dzwonnicą. Zobaczycie ją w filmie jaki zamieszczę za kilka dni. Warto odwiedzić muzea, takie jak słynne Muzeum Ceramiki Margit Kovács czy Muzeum Cukiernictwa, gdzie budynki i ludzie są zrobieni z marcepanu.
Zacznijmy naszą foto opowieść:






































































