Ponieważ wiem, że do Maroko będę wracać to zamierzam Wam pokazać miejsca, w których byłam.
Trzeba pamiętać o tym, że do Maroko jeżdżę na surfing, więc nie mieszkam w hotelach w turystycznych miasteczkach, ale w zwykłych house campach (hostelach) w miastaczkach gdzieś na obrzeżach, gdzie panuje totalny luz. Sa tego wady i uroki, ale na pewno jest klimacik
Będąc w Agadzierze koniecznie trzeba udać się na bazar. Można tam kupić osłownie wszystko. Świerze owoce, soki wyciskane w Twojej oecności, można kupić ceramikę, kosmetyki, ubrania, dywany,meble, na prawdę jest tam wszystko. Sam sacer po Suk zajmuje sporo czasu, ale warto kupić tam ocowe, daktyle itp. są tak pyszne ... Mniam ... Pwiem Wam, że chyba jak do tej pory, najlepsze daktyle jadłam właśnie w Maroko.
Na początku i końcu filmu jest nasz surf camp, od środka. Pokoju nie pokazuje dlatego, że nam pokój odstąpiła ekipa hoselu, ponieważ zależało mi na pokoju dwuosobowym z własną łazienką. Zapisując się na wyjazd myślałam, że mają taki pokój w standardzie dla klientów, na miejscu okazało się jednak, że ktoś nam ten pokój udostępnił, a sam ze swoimi rzeczami na ten tydzień poszedł do kolegi, do pokoju obok.